Rihanna – „ANTi” [to nie jest recenzja]

AntiW ciągu ostatnich 12 miesiącach Rihanna udowodniła coś, o czym jakiś czas temu pisałem na blogu: dla gwiazdy pop muzyka jest jednym z najmniej istotnych źródeł dochodów a ona sama jest geniuszem marketingu.

Nie będę nawet próbował zliczyć ile to już razy miała ukazać się 8. płyta RiRi. Sierpień, listopad, kwiecień, potem znowu listopad, grudzień aż w końcu dotrwaliśmy do stycznia 2016. 28 stycznia jest o tyle symboliczną datą, że prawie dokładnie rok wcześniej do sieci trafił pierwszy singiel promujący ANTi – nagranie FourFiveSeconds z gościnnym udziałem Kanye Westa i Paula McCartney’a. Wróć – przecież ani 45s, ani kolejnych dwóch nagrań (Bitch Better Have My Money i American Oxygen) zapowiadających kolejny krążek zabrakło na trackliście. To tak naprawdę tylko wierzchołek góry lodowej o nazwie CHAOS.

Pisząc o ANTi, nawet w tekście stricte muzycznym, nie można przemilczeć kwestii związanych z samą atmosferą wokół płyty. Już na samym początku, gdy do sklepów cyfrowych trafiło „bez zapowiedzi” FourFiveSeconds można było się domyśleć, że ta era* będzie wyjątkowo chaotyczna – przypomnę, że dzień przed premierą singla na stronie rihannanow.com pośrednio pojawiła się o tym informacja.

* Dla niewtajemniczonych: w muzyce erą nazywamy okres w twórczości danego wykonawcy przypisany danej płycie; zazwyczaj obejmuje on czas od zapowiedzi pierwszego singla po ostatni koncert promujący wydawnictwo)

Nie ma tutaj czasu na wymienianie wszystkich bzdurnych pomysłów i wpadek jakie towarzyszyły ANTi (a znalazłoby się naprawdę wiele, zaczynając od RihannaDaily, które poza ładną oprawą wizualną przyniosło fanom RiRi jedynie porządną dawkę irytacji), jednak krótko muszę wspomnieć o tym jak właściwie album wydano – jest tak kuriozalna sytuacja, że jeśli ktoś za kilka lat trafi na tego posta, to od razu zrozumie czym był ANTiChaos.

Zacznijmy od początku. Wiosną 2014 Rihanna opuściła wytwórnie Def Jam przechodząc do labela Jay’a-Z – Roc Nation, który zapewne zagwarantował jej korzystniejsze stawki. RiRi jest jednak bardzo inteligentną osobą i założyła swoją mini-wytwórnie: Westbury Road Entertainment. Jest to tak naprawdę dotychczasowy sztab Rihanny, który zajmował i zajmuje się nadal nagrywaniem materiału, kontaktami z producentami i songwriterami. Ta zmiana sprawiła, że Barbadoska ma większą kontrolę nad tym co się dzieje z jej muzyką, a przede wszystkim – zwiększyła swoje dochody.

O ile Westbury Road samodzielnie nie ma podpisanych umów z serwisami cyfrowymi i tłoczniami (co jest bardzo istotne – przekonacie się o tym dalej), to już bez żadnego pośrednika mogło podpisać umowę z Samsungiem wartą 25 milionów dolarów (obejmującą m.in. zakup miliona kopii cyfrowych ANTi i rozdanie ich fanom). Gdyby Rihanna była podopieczną Def Jam czy nawet Roc Nation, część tej sumy trafiłaby do wytwórni; w sytuacji gdy RiRi prowadzi swój własny label, 100% dochodu trafiło do jej kieszeni. Genialne. Śmiem twierdzić, że Rihanna od samego początku myślała o umowie sponsoringu; kto wie, może te wszystkie opóźnienia związane były właśnie z poszukiwaniem odpowiedniego sponsora?

Śmiem także twierdzić, że Rihanna jest zachłanna jak mało kto, a ciągnięcie kilku srok za ogon jeszcze nikomu nie wyszło na dobre. Wokalistka związana jest także z gwiazdorskim serwisem streamingowym Tidal, który w branży muzycznej traktowany jest z przymrużeniem oka, a w Polsce 2-letni abonament rozdawany jest za darmo przez Play. Na mocy zawartych umów, jej ósmy album miał zostać wydany ekskluzywnie w serwisie Jay’a-Z (przed premierą fizyczną). Tak też się stało, niestety, nie obyło się bez gigantycznej wpadki.

Westbury Road nie zajmuje się dystrybucją muzyki, tylko nagrywaniem. Roc Nation również. Def Jam, który zajmuje się promocją muzyki Roc Nation (przypominam, że wcześniej Rihanna odeszła od tej wytwórni), także nie ma umów z serwisami cyfrowymi. Tym wszystkim zajmuje się… Universal Music Group. Dystrybucja ANTi wyglądała trochę jak głuchy telefon:

Westbury Road -> Roc Nation -> Def Jam -> Universal Music -> Tidal

Wszyscy doskonale wiedzą jak działa taki łańcuszek. Nic więc dziwnego, że na którymś etapie coś poszło nie tak (Tidal twierdzi, że to wina Universala, Universal puka się w głowę) i zamiast w piątek, album przez kilkanaście minut dostępy był we czwartek, 28 stycznia. Gorszej kompromitacji nie potrafię sobie wyobrazić. W tym miejscu przypominam też, że Tidal rok temu reklamował się jako serwis umożliwiający wykonawcom pełną kontrolę nad swoją muzyką. Cóż, jak widać nie jest to do końca prawda, tym bardziej, że RiRi jest współwłaścicielką serwisu (posiada 3% udziałów) a mimo to potrzebowała łańcuszka pośredników (czekam kiedy odkryje CD Baby).

Po tym wielkim biznesowym elaboracie, pora na muzykę. I tutaj ogromne rozczarowanie, bo… nie wiem o czym mam pisać. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a na blogu poświęconym muzyce popularnej, punktem widzenia jest pop właśnie. Tymczasem ANTi albumem popowym nie jest i gdyby oceniać go w takiej kategorii, to otrzymałby 0/10. Tego jednak nie zrobię, bo byłoby to do bólu subiektywne (i przestańcie w końcu powtarzać, że recenzja zawsze jest subiektywna – jest to żenujące uproszczenie zazwyczaj używane jako argument skierowany przeciwko krytykom Waszych tekstów).

Wiem, że zagorzali fani Rihanny oczekują zupełnie zupełnie innej opinii i ody pochwalnej na 2 tysiące znaków (niektórzy to robią – I see U), co może byłoby i korzystne dla liczby wejść na blogu, ale sorry. Nie mówię, że album jest zły, ale nie mówię, że jest dobry. Po prostu na tej stronie nie da się go ocenić. Zachęcam więc do czytania innych tekstów, jeśli jesteście głodni opinii. Chcę Was przestrzec. Fani płyty Loud zrównają ANTi z ziemią, fani alternatywy – wręcz przeciwnie. A mniej rozgarnięci recenzenci z pewnością powiedzą, że skoro przeszła z popu na mniej komercyjny i popularny gatunek, to jest to na pewno dobra zmiana i dobra płyta. Dla nich rada: skasujcie Wasze blogi.

Jak to wszystko najprościej podsumować? Na pewno ANTi pokazało, że Rihanna mogłaby bez problemu zasiadać w spółkach największych firm na świecie. A dla tych, którzy chcą poczytać oceny nowej twórczości RiRi – nie szukajcie potwierdzeń Waszych opinii na amatorskich blogach!

Reklamy

2 thoughts on “Rihanna – „ANTi” [to nie jest recenzja]

  1. Dajcie spokoj, to jej pierszwa plyta na wlasnym statku. Niech sie rozkreci i wtedy zobaczymy co ma do zaoferowania. Plyta nie jest zla, mam wrazenie jakbym sluchal dema. A co do piosenek:
    Consederation- Zaprasza i przedstawia plyte, dobrze pasuje tu SZA, brawa dla Rihanny,ze wspiera w stawia na mlodych.
    James Joint- jak to interlude, podzwoni i przeleci.
    Kiss It Better- kojarzy mi sie z filmem Batman, nie wiem dlaczego:).Fajne zwrotki, refren troche mdly i wrazenie Dema. Ogolnie bardzo dobra-jedna z moich ulubionych.
    Work- ciezko powiedziec. Mi sie podoba, wpada w uchu.
    Desperado- Pan Holdys zachwalal na twitterze.Dla mnie ciekawe, ale nie nazbyt. Fajnie brzmi Rihanna w tej piosence, dobry refren.
    Woo-zadziorne i to sie slyszy, slychac takze dzwieki Travisa Scotta i ze maczal w tym palce.
    Needed Me-wciaga, przyjemne dla ucha.
    Yeah,I Said It- tak jak Needed Me wciaga i tez jest przyjemne dla ucha 🙂
    Same Ol` Mistakes- az bylem w szoku, bardzo dobry cover.
    Never Ending- i tu slychac wspaniala Dido. Ciekawy bylem wspolpracy i musze przyznac wyszlo super. Piosenka mila, slychac takie specjalne dla Dido charektyrystyczne emocje- niby depresja,tesknota.Bardzo osobiste.
    Love On The Brain- Ciekawie brzmi w takim stylu, piosenka jedna z najlepszych na plycie i naszczescie nie brzmi jak demo.
    Higher-przedewszystkim za krotkie.
    Close To You- Brzmi jak odrzut z Loud , troche za nudne.
    Goodnight Gotham- znowu Batman.
    Pose- wpada w ucho. Przypomina mi Anaconde, jej nietuzinkowosc. Moglaby byc dluzsza.
    Sex With Me- Podoba mi sie, przypomina mi Unapologetic. Wpada w ucho.

  2. W sumie nie mogła skorzystać z CD baby bo by musiała wydać album wszędzie a tak to mogła na TIDALU wydać wczesniej 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s