Adele – historia prawdziwa

adele-25-cover-thatgrapejuiceAdele uwielbia skrajności – albo znika na kilka lat tak, że zapominamy jak wygląda, albo jest wszędzie: w radiu, telewizji, w metrze, internecie a nawet na blogu. 20 listopada adeloida osiągnęła maksimum, kariera Brytyjki ponownie rozbłysła jak najjaśniejsza gwiazda na niebie, a 25 sprzedaje się jak pączki na Górczewskiej w tłusty czwartek.

Media społecznościowe

Poprzedni krążek – 21 – wydany prawie 5 lat temu rozszedł się – według różnych szacunków – w nakładzie 30 – 35 mln na świecie, z czego 11,2 mln w USA. Wynik oszałamiający biorąc pod uwagę zwijanie się rynku fonograficznego w ostatnich latach. Łatwo się domyśleć, że muzyka Adele się bardzo podobała, więc wiele wskazuje, że kolejny krążek powinien się dobrze sprzedać. Tok rozumowania jak najbardziej poprawny, ale…

No właśnie, ale. Pod koniec lutego 2002 roku do sklepów trafiła bluesowo-popowa płyta Come Away with Me amerykańskiej wokalistki Jorah Jones. Krążek rozszedł się w nakładzie ponad 26 mln na świecie, w Stanach – 11,1 mln. Nie przypomina to czegoś? Nie da się ukryć – początki karier Adele i Jones wyglądają prawie podobnie. Różnica jest taka, że gdy po 5 latach Norah Jones wydała Not Too Late, sprzedaż płyty wyniosła 1,5 mln w Stanach, podczas gdy 25 do końca roku kupione zostanie w ponad 7 mln egzemplarzy.

W ciągu 5 lat świetnie zapowiadająca się gwiazda stała się nieistotna dla opinii publicznej, mimo że po drodze wydała jeden krążek (Feels Like Home w 2005 r, 4,8 mln płyt w USA). A Adele? Kilka lat ciszy i w przeciągu kilkunastu dni zaczęli mówić o niej wszyscy.

Adele_trends

Użycie Google Trends dla Adele w tym miejscu nie jest przypadkowe. Podstawową różnicą między karierą Jones a Adkins jest czas. Szczyt popularności tej pierwszej przypadał jeszcze w epoce mediów tradycyjnych – Internet oczywiście był, ale o serwisach społecznościowych nikt nawet nie słyszał. Ba, w 2005 roku YouTube było absolutnym novum.

Nie przepadam za teoriami spiskowymi, ale nie da się ukryć, że media tradycyjne w pewnym sensie zniekształcają obraz rzeczywistości (i nie chodzi tutaj o ukryty niemiecki kapitał :v). W teorii czy to radio czy telewizja starają się uchwycić coś tak ulotnego jak oczekiwania masowego odbiorcy, ale w praktyce nie jest to w 100% wykonywalne, co pokazały właśnie media społecznościowe. Przekaz konwencjonalnych środków przekazu niejednokrotnie rozmija się lub jest znacznie opóźniony względem strumienia informacji w serwisach społecznościowych – niezwykle istotnych we współczesnej promocji muzyki. I tak teksty na amatorskich portalach branżowych są zdecydowanie ciekawsze od profesjonalnych artykułów, fanpage przekazują informacje o najciekawszych wydarzeniach kilkukrotnie szybciej od radia czy gazet, a jedynym atutem zawodowych dziennikarzy w dużych redakcjach muzycznych są kontakty i wywiady z topowymi gwiazdami.

Do czego zmierzam? Paradoksalnie wielki come-back Adele – kobieta, która ma problem z zalogowaniem się na Twitter – zawdzięcza… mediom społecznościowym. To internetowy magazyn Hits Daily Double zapowiedział rychły powrót Brytyjki z nowym krążkiem. Zapowiedź Hello w telewizjach na całym świecie nie miałaby żadnego skutku, gdyby nie fala ekscytacji w sieci: Czy to Adele? Co to za nagranie? To nowy singiel? Jak się nazywa? 22 października link do Hello szerzył się po Facebooku szybciej niż wirus Kto oglądał mój profil, co nie umknęło uwadze mediom konwencjonalnym. W pierwszych 24 godzinach wideoklip udostępniono 500 tys. razy; łącznie już ponad 4,2 mln.

W ten sposób powstała samonapędzająca się adelo-spirala popularności. Jakiś czas temu wrzucałem na bloga ciekawe statystyki jakie przygotował Nielsen w raporcie Music 360 ponad 50% z nas nową muzykę odkrywa dzięki przyjaciołom (blogi stanowią ledwo 8%…); każdy udostępniając Hello, przyczynił się do budowania jej popularności. Poza tym przy okazji okazało się, że Internet potrafi pamiętać dłużej niż tydzień (z tego na pewno cieszy się raper PSY – tak ten od Gangnam Style; wrzucił do sieci nowy teledysk i po tygodniu ma 30 mln wyświetleń…).

Kto odpowiada za sukces komercyjny płyty?

Wróćmy do sprzedaży. Nielsen US policzył, że krążek w pierwszych 7-dniach kupiono 3 377 885 razy, co daje to jakieś 5,59 płyt na sekundę. Dla porównania całkowita sprzedaż wszystkich albumów w tygodniu premiery 25 wyniosła 8,202 mln – arytmetyka mówi, że co prawie drugi album kupiony między 20 a 26 listopada był właśnie płytą 25. To najlepszy wynik w historii. Czyżby także 25 było najlepszą płytą w historii? Może tak, ale na pewno nie powiedzą tego liczby – one rzucają światło na kompletnie niemuzyczne zjawisko.

Autorstwo gigantycznego, komercyjnego sukcesu 25 przypisujemy właściwie tylko Adele. Trudno się z tym nie zgodzić – to ona zaśpiewała, ona napisała (z pomocą świetnych producentów!), ona stała przed wielką dmuchawą w teledysku. Portale branżowe nieśmiało wspominają o XL Recordings, ale z niczyich ust nie padło imię głównego beneficjenta sukcesu krążka. A właściwie beneficjentów – dystrybutorów i punktów sprzedaży.

Droga 25 od Adele do polskiego nabywcy wygląda następująco:

  1. Produkcja muzyki
    Adele wraz z kilkoma producentami zaproszonymi przez XL Recordings tworzy w kilku londyńskich studiach nagraniowych nowy album. Mix ścieżek przeprowadzono przede wszystkim w nowojorskim Electric Lady Studios, mastering wykonało studio Sterling Sound.
  2. Art Design
    Do materiału dźwiękowego przygotowano oprawę graficzną – okładka, booklet, materiały promocyjne, w tym również teledysk do Hello.
  3. XL Recordings
    Cały koszt tworzenia materiału pokryła wytwórnia Adele – XL Recordings. Ona też zajmowała się podpisywaniem umów na dystrybucję płyty na świecie – zarówno ze sklepami internetowymi jak i stacjonarmymi punktami sprzedaży.
  4. Sonic Records
    Polskim dystrybutorem 25 jest mała, niezależna wytwórnia – Sonic. To ona odpowiadała za złożenie zamówienia w polskiej tłoczni na produkcję krążków nowym materiałem Adele. Cena jednej płyty w katalogu? Zależy od zamówienia, bo płyt w sprzedaży hurtowej nie kupuje się na sztuki, a przy większych zamówieniach można liczyć na rabat. Po przeliczeniu wychodzi koło 30 zł, z czego koszt wytłoczenia nie powinien przekraczać 10 zł.
  5. Sieci sklepów
    W większości wytłoczone płyty trafiły do sieci sklepów Empik, Saturn i MediaMarkt, w mniejszym stopniu do sklepów niezależnych. Łącznie przed premierą wysłano do punktów sprzedaży 57,8 tys. płyt.
  6. Punkt sprzedaży
    Z magazynów sieciówek na sklepowe półki trafiły ładnie zapakowane i płyty, które można było kupić za jakieś 60 zł.

Paradoksalnie, najbardziej na sukcesie 25 zyskały właśnie sklepy, które inkasują ponad 50-procentową marżę, więc nic dziwnego, że z chęcią pomagają sprzedaży. Każdy kto był niedawno w Empiku wie jak to wygląda – w dziale muzyka specjalne stoisko z 25, dodatkowe płyty przy kasach, w tle gra Hello, a do tego kilkumetrowa głowa Adele na ścianie. Trzeba być pozbawiony wszystkich zmysłów, żeby nie zauważyć, że Brytyjka coś wydała, a skoro takie to popularne, to nadaje się na prezent od Mikołaja?

Oczywiście sama praktyka ekspozycji nowości nie jest niczym nowym, ale też nie jest z reguły darmowa. Dobrze wyeksponowane wybrane materiały wytwórni to koszt kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie w przypadku sieci Empik. Tutaj wygląda jednak na to, że żadnego sklepu nie trzeba było „zachęcać” do rozrzucania płyt po sklepie. To właśnie ta oddolna inicjatywa spowodowała, że w tydzień kupiono 7 mln kopii 25 na świecie. Dokładnie z tego samego powodu – supportu punktów sprzedaży – Hikaru Utada ustanowiła poprzedni rekord (ponad 3 mln w Japonii) z marca 2001 roku – informacja o jej albumie Distance była wszędzie.

Stagnacja artystyczna?

Czyli co – 25 to sama komercja i płyta w gruncie rzeczy jest słaba? Nie ma możliwości, aby zła płyta osiągnęła taki sukces, ale bez wątpienia jakość nie jest proporcjonalna do gigantycznej sprzedaży.

Wydaje mi się, że nie ma sensu bawić się w jakiekolwiek recenzje – każdy do tej pory z pewnością zapoznał się z materiałem Adkins i wyrobił swoją opinię, a te jak widzę są skrajnie różne. Prawda zapewne jest gdzieś pomiędzy skrajną ekstazą a falą niechęci do samej Adele. Z jednej strony to, że płyta jest akustyczna, automatycznie nie awansuje jej w rankingu jakości. Utożsamianie dobrej muzyki z ckliwymi, wolnymi balladami z pianinem i smyczkami świadczy o muzycznym ograniczeniu umysłowym. To, że w partyturach Beethovena nie znajdziemy linii dubstepowego bassu, to nie znaczy, że automatycznie trafia do niższej kategorii muzycznej. Dla tych którzy tak jednak uważają – wtedy nie było czegoś takiego jak dubstepowy bass! *Szok* *Niedowierzanie*

Z drugiej strony znalazły się głosy o braku kreatywności pani Adkins. Mi najbardziej utkwiła w pamięci wypowiedź dziennikarki TVP Info (jeśli dobrze pamiętam to była Diana Rudnik):

„Hello” taka typowa Adele – to wcale nie zaskakuje. Nie mogła nagrać czegoś innego? Czegoś w innym stylu?

Naprawdę trudno odpowiadać na tak idiotyczny argument jak monotematykę muzyczną. Żyjemy w świecie demokracji, w powszechnych wyborach wybieramy swoich przedstawicieli a nadrzędną wartością jest wolność jednostki. I w tym świecie krytykuje się kogoś, za to, że nagrywa to co lubi czy po prostu to co CHCE. Adele mogła nagrać elektroniczny album z Tiësto i Skrillexem (na pewno nie odmówiliby współpracy) – myślę, że to nie byłby dla niej problem. Ale po co? Po co, skoro dobrze czuje się w soul-popie i przede wszystkim – dobrze w nim wypada? Tylko po to, że ktoś zarzuca jej brak rozwoju artystycznego? Adele jest wolna, może robić co chce. Chciała dać jej fanom taką muzykę jaką chcą – ma do tego pełne prawo. To, że przy okazji pobiła masę rekordów nie oznacza automatycznie, że teraz wszyscy mają teraz nagrywać smutne ballady. Naprawdę, nie musicie się tego obawiać; Artpop Gagi nie zniknie ze Spotify : )

Co chciałem pokazać w moim długim na 1329 słów wywodzie? 25 pokazuje jak na tacy, że świat muzyki jest bardziej złożony niż nam się wydaje. Ten świat tworzą nie tylko muzycy i ich wytwórnie – to synergia wielu czynników. Jeszcze nigdy słuchacze nie mieli tak silnego wpływu na branżę. A jeszcze dużo przed nami…

P.S. Najmniej ważną informacją tego wpisu jest moja ocena płyty – Hello i Water Under The Bridge to najlepsze nagrania.

Advertisements

2 thoughts on “Adele – historia prawdziwa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s