Payola w nowej odsłonie, czyli korupcja w branży strumieniowej

payolaO payoli, czylipay for play” słyszeli chyba wszyscy. Nielegalna praktyka opłacania przez wytwórnie muzyczne emisji utworów w rozgłośniach radiowych zyskała rozgłos w latach 60. po serii rozpraw w amerykańskich sądach. Wtedy (kilka lat wcześniej) payola była tak powszechna, że właściwie nadania wszystkich utworów były opłacane – wytwórnie w ten sposób budowały sztuczną popularność, co przekładało się na późniejszą sprzedaż nośników fizycznych – a problemem zajmował się nawet senat. Przypominam: prawo na całym świecie wyraźnie stanowi, że fakt każdej opłaconej promocji powinien być jawnie przedstawiony klientom. Stąd m.in. słynne „lokowanie produktu” w serialach, które przechodzi już ludzkie pojęcie…

klan product placement bzwbk 2011 from znawcamediow on Vimeo.

Payola w radiu i nie tylko

Mamy XXI wiek i szczerze mówiąc… nic się nie zmieniło. Jeszcze 10 lat temu Sony, Warner Music i Universal musiały przekazać blisko 30 mln dolarów na organizacje pożytku publicznego w związku ze „sponsorowaniem” promocji singli. W Polsce ten rodzaj korupcji (tak, to jest korupcja!) jest również powszechny, głównie w przypadku polskich wykonawców, o czym wie całe środowisko – ot, taka tajemnica poliszynela. Nazwisk wymieniać nie chcę, ale jak poczytacie między wierszami moje wpisy z facebooka, to domyślicie się, które dwa „przeboje” polskiej artystki były opłacane w pewnej wielkiej rozgłośni radiowej.

Ale w tym wpisie nie o tym. W ostatnich kilkunastu miesiącach rynek muzyczny przechodzi streamingową rewolucję, której owocem jest choćby nowy serwis strumieniowy – Apple Music – giganta sprzedaży cyfrowej muzyki. Nowy kanał pozyskiwania muzyki – streaming – umożliwia użytkownikom dostęp do ogromnego katalogu zarówno wielkiej trójki jak i niezależnych labeli. Nagrań jest tak dużo, że odkrywanie i segregacja nowej muzyki pochłania ogromną ilość czasu. I tu z pomocą przychodzą playlisty.

Playlistowa korupcja

Wszystkie serwisy streamingowe posiadają trzy możliwości odkrywania nowej muzyki. Pierwsza to toplisty – te raczej nie są na celowniku wytwórni, bo poddawane są audytowi zewnętrznemu (od liczby odtworzeń zależą późniejsze wypłaty). Drugą są specjalne algorytmy, które, na podstawie dotychczas odtwarzanych nagrań oraz preferencji muzycznych osób o podobnym guście (tzw. bliźniacy muzyczni), proponują nowe tracki. Szczegóły bądź co bądź skomplikowanego algorytmu są tajemnicą serwisów, co otwiera furtkę manipulacjom za pieniądze. Nazwijmy to streamingową payolą wyższego szczebla dlatego, że muszą obejmować korupcję na poziomie najważniejszych ludzi serwisu. Czy ten proceder jest popularny? Niestety, wąski krąg zainteresowanych uniemożliwia snucie jakichkolwiek podejrzeń.

Trzecią możliwością odkrywania muzyki jest obserwowanie playlist układanych przez użytkowników. Te najpopularniejsze, przygotowywane przez tastemakerów i które obserwuje co najmniej kilka tysięcy osób, są łakomym kąskiem dla wytwórni. Informatorzy magazynu Billboard wskazują, że cena umieszczenia nagrania na playliście waha się od 2 tys. dolarów dla list obserwowanych przez kilkanaście tysięcy userów do 10 tys. dolarów dla najpopularniejszych zestawień. Problem jest realny, bo Spotify w tym tygodniu wprowadza nowe zasady, które zabraniają pobierania opłat za umieszczanie nagrań na playlistach.

Mimo że od tego momentu streamingowa payola jest niezgodna z regulaminem, na pewno będzie miała się dobrze. Przykładowo firma DigMark, która zajmuje się marketingiem cyfrowym UMG nie ukrywa, że płaci tastemakerom małe sumy (100 – 150 dolarów) za „konsultacje”, co, zdaniem firmy, jest legalne – wynagrodzenie nie jest za umieszczenie konkretnego nagrania na playliście a jedynie za sugestie.

Czy gra jest warta swojej ceny? Bez wątpienia a najlepszym przykładem jest megaprzebój Royals (ponad 10 mln sprzedanych kopii na świecie), który swoją popularność zawdzięcza playliście Seana Parkera (812 tys. obserwujących). Z miłą chęcią bedę obserwował temat i „hity-niespodzianki”.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s