Doda – „Nie Pytaj Mnie” [analiza/recenzja]

Doda_nie_pytajZ Dodą jest trochę jak z disco-polo – nikt nie słucha, wszyscy znają. Fakt, wszystkie dotychczasowe przeboje królowej (z) Ciechanowa nie należały do utworów najwyższych lotów, zarówno pod względem językowym jak i dźwiękowym, jednak z disco-polo za wiele wspólnego nie miały. Niemniej jednak Rabczewska, dzięki swojemu nadzwyczajnemu talentowi do kreowania swojego kontrowersyjnego wizerunku, od swojego debiutu w ówcześnie bardzo popularnym programie Bar, właściwie nie schodziła z czołówek pism plotkatskich – warto zauważyć, że to o Dodzie właśnie znajdziecie najwięcej artykułów na słynnym Pudelku, bo aż ponad 3 tysiące ; )

Wracając do kariery muzycznej – ta, mam wrażenie była przez lata odsunięta raczej na boczny tor, a głównym dochodem gwiazdy było przebywanie na sponsorowanych eventach. Tym większym dla mnie zaskoczeniem była Riotka, którą usłyszałem pod koniec grudnia i której dało się słuchać. Jak się okazało, nowy kontrakt płytowy i strategia marketingowa, które najprawdopodobniej zakładają „Dodę-gwiazdę radiowego popu” , są strzałem w dziesiątkę. Riotkę wraz ze swoim anglojęzycznym pierwowzorem odtworzono w sieci ponad 4 mln razy, co daje właśnie tej piosence status największego, cyfrowego przeboju Doroty-solistki.

Pół roku po premierze poprzedniego singla, przyszła pora na kolejny utwór zapowiadający nowy krążek Rabczewskiej. Jest to Nie Pytaj Mnie(pisownia oryginalna), które swoją radiową premierę miało 25 czerwca – 4 dni po rozpoczęciu lata. Czy to będzie polski hit wakacji? Sprawdźmy!

Polska Katy Perry?

Nie pytaj mnie, to, tak wspomniałem wyżej, kontynuacja popowego brzmienia Dody. Jest to bardzo lekka kompozycja w tempie 128 uderzeń na minutę i o długości 3:21 min z prostym, 4-akordowym rozwinięciem. Warstwa produkcyjna przypomina, myślę, że przede wszystkim przez wyraźny, gitarowy riff w zwrotkach, któreś z nagrań przygotowane przez Dr. Luke’a dla Katy Perry. Niestety, tylko przypomina, bo jednak autorom piosenki nie udało się doścignąć tego nieuchwytnego wzorca Gottwalda, który na zamówienie potrafi zrobić międzynarodowy przebój. Dlaczego?

Właściwie ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli rozłożymy sobie nagranie na czynniki pierwsze, to okaże się, że wszystko na pierwszy rzut ucha jest – mamy tak jak wspomniałem wakacyjny riff gitarowy, elektroniczne stemy, ciepły bass z „efektem pompki”(ang. side-chain) w refrenie i wyraźne crescenda oparte na filtracji dolnoprzepustowej. Niestety, jakość tych rozwiązań może pozostawiać nieco do życzenia, przez co mogą brzmieć nieco wtórnie.

Gdzieś to już słyszałem, czyli… 

No właśnie, wtórność tego nagrania to częsty zarzut jaki może pojawiać się wśród napotkanych opinii. Myślę, że produkcja, która sama w sobie nie jest tak naprawdę zła, może dokładać tutaj swoje 3 grosze, głównie przez brak głównego motywu i kontrastu, które masie dźwięków mającej tworzyć tło, nadałby smaczny kształt. Głównym problemem jest jednak sama kompozycja.

Przemilczę sam tekst, który najwyższych lotów nie jest (czy tylko ja mam wrażenie, że tekściarzowi zjawisko implikacji jest nieco obcym tworem?), choć do samej tematyki zastrzeżeń nie mam. Gorzej z wokalem. I nie chodzi mi o wykonanie – całe szczęście, co by nie mówić o Dodzie, nie można nazwać ją złą wokalistką. W mojej ocenie, refren, który powinien być clou całego nagrania, został potraktowany bardzo po macoszemu. O ile w nagraniu mamy melodycznie zgrabne zwrotki z przesuniętymi dublami poddanymi filtracji HP i całkiem dobre przedrefreny, to już refreny są odstraszające. Praktycznie w całości oparte są na wokalizach i to tak sztampowych i pozbawionych kreatywności, że właściwie nie wiem co dalej w tej części się dzieje. Tak, wiem, że wielokrotnie zaznaczałem, że w ten sposób buduje się hook, który jest bardzo ważny. Ok, faktycznie spełnia swoją rolę, ale jest, przykro mi to pisać, prymitywny i pod względem wartości muzycznej ciągnie nagranie w dół.

Trudne zadanie

Podsumowując mój wywód, który zapewne czytać będą fani Dody, a może kiedyś przypadkiem i ona sama – Nie pytaj mnie w żadnym wypadku nie jest złą piosenką! Może nieco słabsza od Riotki, ale ciągle broni się przed statusem przysłowiowego „paździerza”. Cieszę się, że Rabczewska, co by o niej nie mówić, jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich gwiazd, poszła w kierunku zachodniego popu, co nie jest łatwe. Nie jest łatwe, bo każdy może porównać te nagranie z masą innych, świetnych produkcji przygotowanych za grube miliony przez najlepszych muzyków na świecie. Ale nie ma co się zrażać – trzeba dalej pracować! No i trzymam kciuki za promocję, bo szanse na kolejny przebój jak najbardziej są!


Advertisements

2 thoughts on “Doda – „Nie Pytaj Mnie” [analiza/recenzja]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s