„Uptown Funk!” przebojem dekady (jak dotąd). Czy cofnęliśmy się w czasie?

hqdefaultUptown Funk! – największy hit Marka Ronsona z gościnnym udziałem Bruno Marsa od 13 tygodni okupuje pierwsze miejsce prestiżowej, kompleksowej listy Hot 100 magazynu Billboard. Jest to najdłuższy pobyt na szczycie zestawienia w tej dekadzie (do tej pory taki tytuł należał do Blurred Lines – 12 tygodni) i co raz częściej mówi się, że ten disco-funkowy przebój będzie jednym z największych hitów dziesięciolecia w Stanach. Czyżby moda na brzmienie przełomu lat 70 i 80-tych właśnie wracała?

Idzie na rekord!

W ubiegłym tygodniu UF! zakupiono 165 tys. razy, odtworzono w amerykańskiej sieci (serwisy streamingowe, YouTube/VEVO) 16,2 mln razy a słuchalność w rozgłośniach radiowych osiągnęła 166 milionów. Te wszystkie liczby są równoważne blisko 547 tys. punktów Hot 100, które bez problemu wystarczyły, mimo 11% spadku, aby hit Marsa i Ronsona 13. raz z rzędu osiągnął tytuł najpopularniejszej piosenki tygodnia. Dla porównaniu Sugar – numer dwa zestawienia Hot 100 – zdobyło 331 tys. punktów, a więc 40% mniej! Jest pewne, że 1042 numeru jeden nie poznamy w kolejnym tygodniu, a pojawiają się głosy, że UF! może przebić rekord One Sweet Day (1995-1996) Mariah Carey (16 tyg. na pierwszym miejscu).

Osiągi Funk są imponujące i patrzą na nie z zazdrością największe gwiazdy muzyki popularnej. W ciągu 20 tygodni w USA piosenkę kupiono 5 mln 71 tys. razy. Dodatkowo utwór odtworzono ponad 250 mln razy w Internecie, co oznacza, że singiel pokrył się 7-krotną platyną (mimo braku oficjalnego certyfikatu), a skumulowane Audience Impressions osiągnęło 2,3 mld radiosłuchaczy. W sumie Uptown Funk! ma na swoim koncie prawie 7,4 mld punktów Hot 100; aż 67% stanowi sprzedaż cyfrowa. Nie ma żadnych wątpliwości, że to jest właśnie przebój tego roku.

Powrót do…

Nie trzeba specjalnie śledzić trendów, żeby zauważyć, że Uptown Funk! nie przypomina przebojów ostatnich kilkunastu miesięcy. Singiel brzmi jakby został żywcem wyciągnięty z jednej z płyt początku lat 80-tych, miał delikatnie zmienioną kompozycję, tak aby był bliższy współczesnemu słuchaczowi i nagrany przy użyciu współczesnych, cyfrowych narzędzi i technik. Kto wie, może mniej więcej tak to wyglądało – nie da się ukryć, że Ronson pracując nad swoim debiutanckim krążkiem, musiał przesłuchać naprawdę dużo nagrań lat 70-tych i 80-tych.

Wszystkie nogi na parkiet!

Jeśli przyjrzymy się dokładnie najnowszemu notowaniu Billboardu to okaże się, że Funk nie jest jedyną piosenką inspirowaną brzmieniem sprzed 30 lat, która stała się popularna. Jakiś czas temu na facebookowym profilu zwróciłem uwagę na kawałek Shut Up And Dance grupy Walk the Moon.

Kawałek obecnie jest na 12. miejscu Hot 100 i 9. Digital Songs (93 tys.). Jednocześnie notuje spore wzrosty w słuchalności (2. formatu Top40) i streamingu. I znowu – Nick Petricca, wokalista i współautor kompozycji przyznał w wywiadzie dla „Idolatora”, że inspiracją w tworzeniu Shut Up And Dance były utwory: „Just What I Needed” (1978) The Cars, „Hit Me with Your Best Shot” (1980) Pat Benatar i „Jessie’s Girl” (1981) Ricka Springfielda.

Muzyka = zabawa (?)

Co ciekawe, coraz większe zainteresowanie budzą nie tylko nowe nagrania stylizowane na hity sprzed 35 lat. Chyba każdy zna wielki hit Cyndi Lauper (choćby ze współczesnej wersji Shaggy’ego) z 1983 roku – Girls Just Want to Have Fun – który dotarł do czołówek zestawień muzycznych na całym świecie, a magazyn „Rolling Stone” umieścił na 22. miejscu najlepszych piosenek pop wszech czasów.

Piosenka dwa tygodnie temu zdobyła certyfikat VEVO za ponad 100 milionów wyświetleń w sieci, co może trochę zaskakiwać – wiele współczesnych nagrań nie jest wstanie przekroczyć takiej granicy.

Co dalej?

Wygląda więc na to, że we współczesnej kulturze masowej jest spora luka, którą mogą wypełnić brzmienia przełomu lat 70- i 80-tych. Gdyby tak nie było, nikt nie zastanawiałby się czy Uptown Funk! ustanowi nowy rekord zestawienia Billboardu. Jak długo utrzyma się fala tego brzmienia i przede wszystkim co będzie następne? Możemy tylko zgadywać. Ja sądzę, że kwestią czasu jest wielki, rockowy przebój. Bo, choć może to zaskakiwać, to właśnie rock – mimo ogromnego rozdrobnienia i braku utwórów-liderów – w ubiegłym roku był najbardziej dochodowym gatunkiem w Stanach*

rock

* (za raportem Nielsen Music. W Wielkiej Brytanii rock w 2014 r. ustąpił miejsca muzyce pop)

Reklamy

One thought on “„Uptown Funk!” przebojem dekady (jak dotąd). Czy cofnęliśmy się w czasie?

  1. Jeżeli kiedykolwiek jakakolwiek piosenka ma przebić rekord „One Sweet Day”, to niech to będzie „Uptown Funk”. Ta piosenka ma w sobie duszę, coś czego brak większości mainstreamowych przeprodukowanych piosenek jakie obecnie są wydawane. I teraz należy pochylić czoła Mariah Carey, której „Glitter” z 2001 był mocno zainspirowany latami 70 i 80, coś co wtedy nie było trendy i doprowadziło do klapy albumu, okazuje się modne po 14 latach. Awesome 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s