Tidal wchodzi na rynek, czyli jak Jay-Z chce nas wydoić

140904tidalweb1Tytuł wcale nie jest przesadzony, o czym przekonacie się w dalszej części wpisu. Dziś na profilach społecznościowych większości światowych gwiazd muzyki pojawiły się tajemnicze, turkusowe grafiki. Zdjęcia profilowe zmienili oczywiście Jay-Z wraz z żoną, Rihanna, Madonna, Nicki Minaj, DaftPunk, Calvin Harris czy deadmau5 – osobistości blisko związane z wytwórnią rapera (i z nim samym) – Roc Nation. Wzbudziło to spore zainteresowanie fanów (którzy nie mając pojęcia o co chodzi, poszli w ślad swoich idoli…) i mediów – taki też był cel. A o co chodzi? Jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o…

#‎TIDALforALL‬

Tidal to nowy serwis streamingowy stworzony przez firmę Aspiro – dodajmy głównego rywala Spotify – (odpowiedzialni m. in. za WiMP) i zakupiony przez Jay’a-Z za 56,2 mln dolarów. Zgodnie z zapowiedziami twórców, Tidal ma „zrewolucjonizować” rynek muzyczny. Tak też raczej się nie stanie (jeśli tak – zwątpię w świat). Skąd w ogóle pomysł na taką działalność? Otóż największym serwisem streamingowym na świecie jest szwedzki Spotify. Jest on w tym momencie tak naprawdę monopolistą jeśli chodzi o typ usług – wystarczy popatrzeć na liczby Nielsen Soundscan i skonfrontować je z odtworzeniami Spotify. Szybko się okaże, że 80 – 90% odtworzeń on-demand pochodzi właśnie z tego serwisu.

Żółte światło dla Spotify

Co ciekawe, ludzie z branży nienawidzą Spotify, o czym świadczyć może usunięcie przez sztab Swift jej muzyki z serwisu czy różnice w datach premier (np. Rihanny) w formacie digital audio i subskrypcji. Jakiś czas temu Martin Bandier, prezes Sony/ATV Music Publishing, w wywiadzie dla HITS zwrócił uwagę, że Spotify nie skłania użytkowników do zakupu abonamentu, bo wersja wspierana reklamami daje tak naprawdę pełny dostęp do katalogu muzycznego. Warto przy tym zaznaczyć, że Spotify przekazuje 70% swojego dochodu dla właścicieli nagrania (wytwórnie, wykonawcy, autorzy).

New-70-Chart

Tym sposobem Spotify wypłaciło w 2014 roku miliard dolarów dla właścicieli praw, a serwisy streamingowe w wielu krajach były główną przyczyną dodatniego salda rynku fonograficznego, w tym także w Polsce.

chart (1)

Jest też ciemna strona. Po pierwsze Spotify oddzielnie rozdziela przychody dla subskrypcji (płatnej części) i wersji darmowej wspieranej reklamami. Ponieważ polityka serwisu nie zachęca do wykupywania abonamentu (szczególnie przez użytkowników stacjonarnych – w wersji mobilnej możliwe jest tylko losowy wybór utworów), rynek muzyczny czuje poważny niedosyt, mimo że wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Właśnie przez dużą popularność wersji darmowej wspieranej reklamami, która generuje mały dochód, Spotify przynosi najmniejsze dochody za pojedyncze odtworzenie pośród wszystkich serwisów streamingowych

favoritestreamingpayout3

Ok, ale wróćmy do Tidala. Skoro wersja darmowa Spotify tak naprawdę umożliwia nieograniczony dostęp do katalogu muzyki, to jaki jest sens wprowadzania nowego serwisu? Żeby zarabiał, musi przyciągnąć czymś słuchaczy. Czym?

Cena

Na pewno nie tym. W Polsce dostępne będą dwie wersje – Premium i Hi-Fi. Ta pierwsza kosztować będzie 19,99 jednostek (w Polsce – złotych, w Stanach – dolarów), druga 39,99. Dla porównania – konto Premium Spotify kosztuje 19,99, ale darmowa, co przypominam po raz kolejny, 0,00 zł. W jaki sposób zachęcić użytkowników do korzystania z wersji płatnej, nawet 2-krotnie droższej od dotychczasowego abonamentu (nie mówiąc już o tym, że prawie to samo jest oferowane ZA DARMO)? Metodą starą jak świat – wchodząc na ambicję lub, jak to się mówi teraz, metodą „na hipstera”.

FAVS

Zacznę może od najmniej najważniejszej rzeczy, którą najłatwiej było zauważyć – support gwiazd. Jest to bardzo skuteczna metoda zwrócenia uwagi fanów i mediów – w ten sposób w dniu premiery serwisu (w Polsce: 23:00 30-03-2015) wszyscy z zainteresowaniem przyglądają się Tidalowi.

HiFi – czy aby na pewno?

Jednak główną kartą przetargową serwisu ma być Jakość (przez duże „J”, a co, jak z patosem to z patosem). Tidal oferuje:

  • Muzykę w bezstratnym formacie FLAC/ALAC (urządzenia Apple)
  • Wysokiej jakości teledyski
  • Playlisty układane przez „wysoko wykwalifikowanych edytorów i trendsetterów”

Efekt hipstera Veblena

Są to argumenty, które mają naciągać osoby, które uważają, że mają lepszy gust, słuch i oczywiście większy dochód (a raczej – dochód rodziców); przypomina to nieco słynny efekt Veblena Ktoś jednak musi to w końcu powiedzieć i wygląda na to, że będę to ja:

NIKT NIE SŁYSZY RÓŻNICY MIĘDZY KOMPRESJĄ BEZSTRATNĄ A STRATNĄ MP3 Z DUŻĄ PRZEPŁYWNOŚCIĄ

Po moim wydziale, który ma specjalny zakład poświęcony elektroakustyce, krążą anegdotki o tym jak audiofile nie mają wydawać na co pieniędzy i jak firmy sprzętu czerpią z nich zysk. Poza słynnymi złotymi końcówkami, co jakiś czas przewija się temat kompresji MP3.

MP3 – wróg czy przyjaciel?

Stratna kompresja MP3 wykorzystuje niedoskonałości naszego słuchu, który pewne częstotliwości słyszy słabiej, inne lepiej. I tak – usuwając pewne brzmienia, których i tak byśmy nie usłyszeli, zmniejszamy rozmiar pliku (10-15 krotnie w stosunku do WAV). W ten sposób, w erze dyskietek i wolnego internetu, można było łatwiej przesyłać muzykę.

Teraz problemy ograniczonej pojemności i prędkości łącza zniknęły, za to pojawiły się inne. Audiofile słysząc słowa „stratna kompresja” dostają gęsiej skórki a pojęcie „niedoskonałości naszego słuchu” ich nie dotyczy. Niestety, liczne badania wskazują, że właściwie nie wykrywamy różnic miedzy kompresją stratną MP3 320 kbit/s a formatem bezstratnym: pokazuje to doskonale wykres zaczerpnięty z publikacji Subjective evaluation of mp3 compressionfor different musical genres (Amandine Pras, Rachel Zimmerman, Daniel Levitin, Catherine Guastavino).

pref

W badaniu grupa osób oceniała dwa nagrania pod względem jakości i wybierała te, które ich zdaniem brzmi lepiej. 50%, a więc losowy rozkład, uzyskały nagrania  320 kbit/s w stosunku do formatu bezstratnego. Co więcej! Badanie pokazało, że nie rozróżniamy formatu bezstratnego od przepływności 256 kbit/s! Z kolei inne badanie wykazało, że młodzi ludzie chętniej wybierają formaty stratne od bezstratnych – w tym przypadku również widać tę korelację, niemniej jednak stosunek odstaje od 50% na poziomie błędu statystycznego badania. Nie wspominam już o tym, że słuchanie muzyki na słabszym sprzęcie (choćby z głośników laptopa) tak zniekształca brzmienie, że nie jest możliwe odróżnienie nagrania 320 kbit/s od 128 kbit/s. I przyznaję się – wykonałem serię ślepych testów, i jestem wstanie rozróżnić muzykę do 256 kbit/s.

Playlisty dla wybranych?!

Tak więc argument „wysokiej jakości muzyki” możemy wrzucić do kosza, o ile nie chcemy być naciągani. A co z playlistami układanymi przez „ekspertów”? To jest jeszcze śmieszniejszy argument! Po pierwsze Spotify oferuje dokładnie to samo – możemy obserwować listy zarówno przyjaciół jak i trendsetterów. Po drugie proponowane zestawienia oferują chyba wszystkie serwisy muzyczne, gdzie redakcja co jakiś czas wybiera najlepsze nagrania. I znowu – dlaczego mam płacić za wybór przez nie wiadomo kogo muzyki nie wiadomo jakiej?

Reasumując –  Tidal skończy tak samo jak Google+, które miało zniszczyć Facebooka. A Spotify powinno pomyśleć o wprowadzeniu podstawowej płatnej wersji wspieranej reklamami, z tym, że z ceną na poziomie kilku złotych.

Advertisements

6 thoughts on “Tidal wchodzi na rynek, czyli jak Jay-Z chce nas wydoić

    • Pragnę tylko uściślić kilka kwestii technicznych.

      Mp3 jest generalnie formatem dość podłym jakościowo. Co prawda większość ludzi nie widzi różnicy między Mp3 320 kbps, a CD (a nawet Mp3 128 kbps, a CD), to jednak Mp3 ma słabe algorytmy kompresji. Jest najstarszym tego typu formatem w użyciu. Jako składnik standardu wideo MPEG doczekało się Mp3 dość szybko lepszego następcy czyli Mp4.
      Mp4 to innymi słowy AAC lub Mpa. Porównywalny/minimalnie lepszy od Mp4 jest OGG/Vorbis (ale słabo obsługiwany w starszych odtwarzaczach Mp3).
      I mając na myśli lepszą jakość AAC/OGG nie chodzi mi o audiofilskie odloty, ale od stosunek jakości do bitrate. Otóż w Mp3 jest on słaby. Poza tym i wyższy bitrate tym mniejsza proporcjonalnie poprawa jakości dźwięku w Mp3. AAC i OGG wypada tu znacznie lepiej. Przy bitrate ~128 lub ~160 kbps OGG niemożna już odróżnić od CD. Mp3 potrzebuje większej wartości do tego. OGG można kodować do bitrate ~500 kbps jest już blisko FLAC. Itunes Store sprzedaje głónie pliki AAC, zaś Spotify używa OGG. Tak więc Mp3 jako taki w legalnej dystrybucji audio poprzez necie to mały ułamek.

      P. S. Co do audiofilskich wymysłów to myślałem, że podstawki pod kable głośnikowe to już szczyt głupoty, ale okazało się że się myliłem, bo jej Mount Everestem są kamienie stabilizujące do kabli głośnikowych. W końcu ważne, żeby cyfrowe hi-fi grało analogowo.
      Niektórze ludzie naprawdę nie mają na co wydawać pieniędzy

  1. Pingback: Tidal to klapa a i tak nie rozwiązałby problemów. Wykonawcy zarabiają dobrze, autorzy muzyki – nie. | MUZYKA, SŁAWA I PIENIĄDZE

  2. Pingback: Największe muzyczne rozczarowania 2015 roku | MUZYKA, SŁAWA I PIENIĄDZE

  3. Szanowny Panie.
    Nikt nikogo nie doji. Są słuchacze, którzy posiadają urządzenia hifi, na których słychać różnice między flac a mp3 320 czy ACC 320.

    Za cenę jednej płyty CD miesięcznie mamy dostęp do olbrzymiej biblioteki.

    Jeżeli nie słyszy Pan różnicy, to wystarczy udać sie do sklepu ze sprzętem HI-Fi i odpalić płytę CD- a nagranie mp3.

    Oczywiście na sprzęcie marketowym nie słychać różnicy , ale na dobrym stero tak.

    To czy ktoś chce słuchać muzyki w obciętym zakresie ( mp3 obcina ponad 16kHz wszystko) czy tak jak nagrał ja producent/ twórca – niech zostanie po stronie słuchacza.

    Niestety Spotify ani Apple Music nie pozwalają na transmisje bezstratna – a to wielka szkoda. Bo bym został przy Spotify.

    • Niech zgadnę – dodatkowo używasz wyłącznie kabli ze złotymi końcówkami i częstotliwości próbkowania 96 kHz (bo Nyquist nie miał racji)? 😉
      p.s. Mam monitory Hi-Fi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s