Monika Kuszyńska polską reprezentantką Eurowizji 2015

Building-Bridges-620x313W poniedziałek TVP w programie Agaty Młynarskiej „Świat Się Kręci” podała wiadomość, na którą czekali wszyscy polscy fani Konkursu Piosenki Eurowizji. Reprezentantką naszego kraju w Wiedniu zostanie Monika Kuszyńska z utworem In The Name Of Love. W komentarzach i prywatnych wiadomościach byłem proszony o analizę piosenki, ale ja pójdę troszeczkę dalej.

Wybór reprezentanta

Na początek pragnę skupić się na to w jaki sposób wybrano reprezentantkę. Kuszyńska w wywiadzie dla Krzysztofa Ziemca przyznała, że telewizja publiczna najpierw ją wybrała, a ta dopiero po wyborze napisała, odnosząc się do tegorocznego hasła konkursu Building Bridges*, wraz ze swoim mężem specjalną kompozycję pt. In The Name Of Love.

Niestety, wskazuje to, że TVP nie sugerowało się wartością muzyczną (ciężko się na niej skupić, kiedy kompozycja jeszcze nie istnieje), ale czymś innym. Czym? Być może komisja odpowiedzialna za wybór kierowała się dorobkiem artystycznym Kuszyńskiej oraz jej umiejętnościami wokalnymi. Jednak zdecydowanie częściej pojawiają się głosy (i ja się ku nim przychylam), że to niepełnosprawność ruchowa wokalistki była tutaj decydująca. Fakt – patrząc na ostatnie eurowizyjne wyniki, poprawność „polityczna” zdawała się być czynnikiem równie ważnym a może i ważniejszym od muzyki. Gdyby to była prawda i gdyby TVP kierowało się przede wszystkim niepełnosprawnością w celu osiągnięcia wysokiej lokaty, to nasz nadawca publiczny popisał się brakiem szacunku wobec Pani Kuszyńskiej jak i Polaków.

Kompozycja

Sama kompozycja nie jest tak naprawdę zła. Największym plusem jest tekst – z jednej strony prosty, który bez problemu zrozumie przeciętny słuchacz, z drugiej nie jest banalny (typu Baby, I love love love youuuuuu) i o niczym (to powinno zostać docenione przez jury w każdym z krajów biorących udział w konkursie). Z muzyką jest trochę gorzej – melodii brakuje kształtu (o tym zagadnieniu można przeczytać w serii postów Gary’ego Evera) no i oczywiście hooka.

… i aranżacja…

Niestety, ale muszę stwierdzić, że jednak największym minusem, a właściwie kotwicą, która ciągnie kompozycję na dno, jest aranżacja i produkcja. Przede wszystkim jest banalna i tendencyjna. Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie typową balladę. Co słyszycie? Ja utwór w tempie ok. 90 BPM z pianinem, smyczkami oraz gitarą elektryczną w moście. Ops, przypadkiem udało mi się opisać w jednym zdaniu In The Name Of Love. Słuchać, że cały aranż został wykonany przy użyciu akustycznych („prawdziwych”) instrumentów, a nie sampli czy wtyczek VSTi, ale kiedy słucham tego monotonnego tłuczenia źle skompresowanej perkusji w refrenach, to zastanawiam się czy to aby na pewno dobry pomysł.

Kontrast i gradacja (a właściwie jej brak)

Wielu Internautów zauważyło, że refren utworu nie odróżnia się od zwrotek – to jest bardzo trafna uwaga, piosence zdecydowanie brakuje kontrastu. Dlaczego? Przede wszystkim przez, znowu, okropną aranżację. Popatrzmy na ubiegłoroczną propozycję Szwecji utwór Undo Sanny Nielsen Soundscan(3. pozycja w konkursie, 1. w głosowaniu OGAE):

… lub na Let It Go z bajki „Kraina Lodu” (Frozen) (5 mln sprzedanych kopii dwóch wersji, 21. miejsce na liście Year-End Billboardu i 13. w UK za 2013 rok):

Obie produkcje (nie wspominam już o świetnych kompozycjach) mają podobny (bo sprawdzony) schemat, który właśnie zapewnia kontrast (gradacja). Tak naprawdę z każdym taktem napięcie muzyczne kreowane przez warstwie instrumentalną narasta:

  • Pierwsza zwrotka jest delikatna, bez basu i sekcji rytmicznej, tylko z pianinem i delikatnymi padami/smyczkami.
  • Pierwszy refren jest również delikatny, głównie poprzez brak sekcji rytmicznej i basu oraz emisję głosu.
  • Druga zwrotka posiada już sekcję rytmiczną i bas (porównując napięcie muzyczne: II zwrotka > I zwrotka ).
  • Drugi refren ma wyraźnie podbite napięcie muzyczne poprzez silny wokal i szeroką aranżację (II refren > I refren i II refren > II zwrotka).
  • Most ma charakter breaka – w Undo jest zdecydowanie krótszy ze względu na ograniczenia regulaminowe (3 minuty). Pozwala to zbudowanie kontrastu i „kulminację” napięcia muzycznego w refrenie finalnym.
  • Refren finalny w obu przypadkach jest najbardziej emocjonalną i wyrazistą makroformą. W Undo zastosowano nawet modulację (tj. zmianę tonacji; tutaj o jeden półton w górę).

A co mamy w In The Name Of Love? Już w pierwszym takcie zwrotki odkrywane są wszystkie karty i tak naprawdę trudno przyciągnąć uwagę słuchacza na dłużej, skoro już praktycznie w 15. sekundzie wiadomo jak nagranie się skończy.

Na koniec ciekawe rozwiązanie. Okazuje się, że tempo utworu jest zmienne – zwrotki mają 82 BPM a refren 83 BPM. Zmiana tempa jest tak naprawdę niezauważalna (ok. 1%), ale może sprawiać wrażenie zwiększania napięcia w refrenie (przynajmniej mam nadzieję, że taki był zamysł, bo inaczej to nie miałoby sensu i mogło być traktowane jako błąd). Jednak, jak napisałem nieco wyżej, niewiele to zmienia.

21 maja

Czy Polska ma w tym roku szanse zająć wysoką pozycję w 60. Konkursie Piosenki Eurowizji? Szczerze mówiąc nigdy nie byłem dobry w typowaniu zwycięzców konkursu, a w ubiegłym roku trafnie wytypowałem Top3 dzień przed finałem tylko i wyłącznie dzięki statystyce. Tak jak powiedział wczoraj jeden z dziennikarzy – Eurowizji nie wygrywają piosenki złe, tylko dobre lub bardzo dobre. In The Name Of Love złe nie jest, ale bardzo dobre chyba też nie. Warto pamiętać jednak o całej otoczce – niepełnosprawność ruchowa Pani Moniki może być plusem, jednak na pewno nie wzbudzi kontrowersji (i bardzo dobrze, na każdym kroku trzeba podkreślać, że wózek inwalidzki nie powinien budować murów) tak jak Finlandia… A to czy przejdziemy do finału okaże się 21 maja. Ja trzymam kciuki! Powodzenia!

* Myślałem, że Building Bridges to tegoroczne hasło wyborcze na terenie Miasta Stołecznego Warszawy.


 

Do hejterów

Darujcie sobie swoje egoistyczne i aroganckie komentarze wobec Pani Moniki. To nie ona zgłosiła się do TVP i to nie ona błagała o wyjazd do Wiednia. To TVP ją o to poprosiło i nie widzę niczego złego, że tę propozycję przyjęła. Jeśli macie zastrzeżenia co do wyboru (szczerze mówiąc sam je mam), to kierujcie je do TVP (tutaj macie namiary: http://www.tvp.pl/o-tvp/kontakt ), ale nie do Kuszyńskiej! To taka mała refleksja jaka nasunęła mi się po przeczytaniu lawiny komentarzy na kilku facebookowych grupach – naprawdę współczuję wam braku jakiejkolwiek empatii i rozumu. To, że wasza favs nie jedzie, to nie powód by urządzać internetowy rynsztok :-*

afterparty

Advertisements

5 thoughts on “Monika Kuszyńska polską reprezentantką Eurowizji 2015

  1. Wow, świetna recenzja. Bardzo fachowa i merytoryczna ocena. W 100% się zgadzam. Mam pytanko…czy będziesz komentować i recenzować wszystkie eurowizyjne propozycje? Jeśli tak to chętnie poczytam bo widać że znasz się na rzeczy.

  2. Pingback: Kto wygra Eurowizję? Typowania miesiąc przed finałem. | MUZYKA, SŁAWA I PIENIĄDZE

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s