[Recenzja] Margaret – „Add the Blonde”

add-the-blonde-b-iext26330642Polacy odkryli Margaret wiosną 2013, gdy jej pierwszy singiel – Thank You Very Much został użyty do promocji ramówki Polsatu. Połączenie świetnej piosenki z ogromnym impaktem(fragment utworu był emitowany na początku i końcu każdego bloku reklamowego – czyli prawie na okrągło) po raz kolejny stworzyło przebój, tak samo jak w przypadku remixu I Follow Rivers Lykke Li(ramówka TVP2) czy Safe And Sound Capital Cites(wykorzystane w niemieckiej reklamie Vodafone). Utwór, wraz z Tell Me How Are Ya, promował EPkę All I Need wydaną pod koniec lipca 2013r. Krążek osiągnął umiarkowany sukces docierając jedynie na sam dół OLISu(#50). Teraz Margaret próbuje jeszcze raz, tym razem z Add the Blonde.

Nowe ale stare

Piszę „jeszcze raz”, bo nowy 14-ścieżkowy LP to tak naprawdę poprzednia EPka wzbogacona o 8 nowych kompozycji. Nie widzę w tym niczego złego – od dawna muzycy starają się eksploatować swój materiał w 100%(stąd popularne reedycje czy składanki w stylu „The Best of…”), a moim zdaniem materiał z All I Need zasłużył na wyższą pozycje w notowaniach.

Szwedzi

Add the Blonde to świetna, popowa… szwedzka płyta. Bądźmy szczerzy, za kształt materiału odpowiadają w całości skandynawscy producenci: Thomas Karlsson, Mats Tärnfors, Joakim Buddee i Martin Eriksson. To druga rzecz, która oburza część Internautów, mnie niekoniecznie. Od dawien dawna najlepsze płyty powstawały dzięki współpracy ludzi najlepszych w swoim fachu. No chyba, że jest się przebiegłą Beyonce.

frank-ocean-beyonce-tweets

Track-by-track

Ale pomińmy kontekst i przejdźmy do tego, co najbardziej interesuje słuchaczy – muzyki. Dominującym gatunkiem** jest tu oczywiście disco i synthpop. Poza tym można usłyszeć kilka wolniejszych kawałków, mimo to album można uznać za spójny. Która piosenka jest najlepsza? Na to pytanie odpowie recenzja track-by-track.

Wasted pierwszy singiel z płyty – to zgrabna kompozycja z leniwymi, swingującymi zwrotkami i chwytliwym refrenie opartym na zsamplowanym(a co, każda dobra płyta ma kupiony sampel!) hooku z Nash Sosed Edyty Piechy.

Heartbeat – bezapelacyjnie najlepsza kompozycja na całej płycie! Totalnie urzekła mnie harmonia, która jest dokładnie taka jaką lubię – jeden toniczny akord C#m w zwrotkach, modulacja w refrenie do miksolidyjskiej tonacji B z rozwinięciem A-C#m-B i progresja pop-punk(C#m-A-E-B) w refrenie. Nie mogło też zabraknąć vocodera czy świetnej linii perkusyjnej. Czego chcieć więcej?

Broke but Happy – bez wątpienia piosenka inspirowana brzmieniem kameralnych klubów i bez wątpienia każdemu poprawi humor, nawet w najbardziej ponury, jesienny wieczór. Swoją drogą nie miałem pojęcia, że można zagrać na grzebieniu do piosenki popowej z tak dobrym skutkiem!

Too Little of Love – dobry album nie może być jednorodny. Nawet najbardziej szalone, elektroniczne płyty w ok. 30% składają się z nieco innego brzmienia. I właśnie Too Little of Love należy do tej części. To delikatna, wolna(96BPM) kompozycja przypominająca, ze względu na nieco dziwną manierę, jedną z piosenek Britney Spears z jej ostatniej płyty. Może Perfume? Jeśli tak, to na pewno Sia lepiej poradziła sobie w tej stylistyce.

As Good as You – kolejny, świetny kawałek zasługujący na status singla. Gdyby nie barwa głosu, powiedziałbym, że to jakiś bonus z Aphrodite Kylie Minogue lub alternatywna wersja Get Outta My Way zmiksowana z In My Arms. Cóż, Kylie swojego czasu była mistrzynią w stylistyce disco+synthpop i ciągle jest dla wielu inspiracją.

Tell Me How Are Ya – drugi singiel w karierze Margaret. Po raz kolejny świetny, disco refren podobny do otwierającego karierę Thank You… ale dla odmiany zwrotki oparte na basowym, nieco surowym arpeggiatorze i moim zdaniem – trochę nie pasują do całości.

Thank You Very Much – najbardziej znana piosenka Margaret, myślę, że nie bez znaczenia umieszczona w samym środku tracklisty. Szybka(132BPM) kompozycja zharmonizowana na progresji Am-C-G-F z wyjątkiem przedrefrenów opartych na Dm-Am-Dm-E(z akordem alterowanym). Na uwagę zasługuje obróbka wokali – zastosowanie saturacji i bardzo przyjemnie poprowadzone wokale wspomagające.

All I Need – tytułowy kawałek z EPki – kolejna piosenka w stylistyce downtempo nieco przypominająca twórczość dawnej, niepopowej Taylor Swift i moim zdaniem nadaje się raczej na amerykański rynek, a idealnie do komedii romantycznej. Od strony produkcyjnej spodobały mi się odwrócone sample gitarowe w refrenie.

L.O.L – naprawdę nie rozumiem tej piosenki. Są ludzie, którzy przepadają za takim formatem, ale ja do nich nie należę. Przeciętny słuchacz raczej też. Jeśli jednak zdecydujecie się na przesłuchanie, zwróćcie uwagę na ciekawe połączenie instrumentów dętych z muzyką chiptune(niczym z komputerowych gier początku lat 90-tych).

I Get Along – podobnie jak w przypadku L.O.L – na pewno znajdą się osoby, którzy pokochają utwór, ale ten format specjalnie nie pasuje do emisji w rozgłośniach Top40 – jest przede wszystkim pozbawiona silnego hooka, a przez to mało zapamiętywalna.

Click – bubblegum pop? Proszę bardzo! Jeśli ktoś przepada za twórczością Avril Lavigne czy lubi kawałek I Want You Back Cher Lloyd polubi i to.

Get Away – każda płyta ma swoją balladę, i tak Add the Blonde ma swoje wolne(67BPM) Get Away. Mam jednak wrażenie, że utwór znalazł się na płycie tylko i wyłącznie dla zasady.

Dance For 2 – jeśli cały LP jest w stylistyce disco, tak tutaj słychać ją najwyraźniej. Charakterystyczne riffy gitarowe automatycznie przenoszą nas na parkiet lat 80-tych(a może i do 70-tych!). Uwielbiam, gdy tematyka piosenki nawiązuje do jej brzmienia – to jest świetny przykład i za to ogromny plus! Swoją drogą ciekawe jaki udział w tworzeniu utworu miała wokalistka?

Start a Fire – zamykamy naszą muzyczną klamrę najnowszym singlem i oficjalnym utworem Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn. Przepis na takie utwory jest banalnie prosty: stadionowe klaśnięcie na każdym akcencie, automatyzacja filtru górnozaporowego(coś na wzór crescendo) w przedrefrenie, siede-chain FX(tzw. pompka), dużo supersaw, rewindy i odwrócone sample talerzy no i oczywiście refren oparty na wokalizie. Nic odkrywczego, ale format, w połączeniu z wydarzeniami sportowymi, działa. Zadziała i tym razem.

Ogólna ocena: pozytywna

Podsumowując, Add the Blonde to naprawdę dobry, popowy album, który może namieszać przez kolejne dwa sezony. W pierwszym tygodniu sprzedaż okazała się wyjątkowo dobra jak na ten gatunek(w Polsce sprzedaż płyt z muzyką disco i electropopową jest wyjątkowo niska), dzięki czemu krążek zadebiutował na 4. miejscu sprzedaży sklepu Empik(ok 50% rynku). Trzymam kciuki za Margaret, bo uważam, że jeśli jakaś polska wokalistka miałaby odnieść międzynarodowy sukces, to może być tylko Małgosia. Szwedzka magia musi kiedyś zadziałać.

Album do kupienia w iTunes, na empik.com, Merlin.pl i MediaMarkt

*Nie potrafię racjonalnie wyjaśnić co jest w tym kraju, że z jednej strony ma 4 razy mniej mieszkańców niż Polska, a z drugiej pochodzą z niego najlepsi i najpopularniejsi producenci popowi. No i tam powstała Ikea.

**Tak jak napisałem wcześniej, płyta jest popowa, dlatego nie umieściłem tego gatunku w spisie inspiracji. Ogólnie uważam, że pop sam w sobie nie jest gatunkiem a swoistą formą muzyki profilowanej pod przeciętnego słuchacza.

Reklamy

8 thoughts on “[Recenzja] Margaret – „Add the Blonde”

    • oj tam, oj tam – skoro nawet prezydent myli siatkarzy z piłkarzami to nie ma się co czepiać 😉 A tak na poważnie, to śpiewanie hymnu mundialu przed międzynarodową publicznością też powinno naszej Margaret jakoś pomóc w promocji – trzymam kciuki!

  1. Właśnie jestem w trakcie przesłuchiwania albumu i również uważam, że Margaret to najlepszy polski towar eksportowy. Trzymam kciuki, aby w końcu ktoś z Polski odniósł, choćby umiarkowany, sukces poza naszymi granicami – ciekawe tylko czy management Margaret jest gotów na taką promocję?

    • Jest gotowy. Wytwórnia pracuje nad wprowadzeniem Margaret na rynek brytyjski – oby udany!
      A teraz do autora – na płycie znalazły się utwory z EP-ki, ponieważ na zachodzie nie została ona wydana. Gdyby na płycie pominąć utwory z EP-ki, to zagraniczni słuchacze by ich nie usłyszeli.

  2. Świetna płyta! Mam nadzieje, iż podbije nią zagraniczne rynki.
    Mógłbyś napisać również recenzję płyty Mariny Łuczenko – Hard Beat? Uważam, że wraz z płytą Margaret to dwa najlepsze potencjalne produkty eksportowe polskiej muzyki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s