„ARTPOP”, czyli dance, sex, art, pop, tech

lady-gaga-artpopPo oszałamiającym sukcesie debiutanckiej płyty „The Fame” i jej reedycji „The Fame Monster” Lady Gaga została okrzyknięta królową synthpopu. „Born This Way”, które było zakorzenione w kompletnie innej stylistyce, spowodowało, że u części komentatorów pojawiły się wątpliwości czy aby hity „Bad Romance” czy „Poker Face” nie były dziełem przypadku. I chyba ARTPOP definitywnie je rozwieje. Najkrócej i chyba najtrafniej album podsumowała… sama Gaga w moście „Aury”: „Dance, Sex, Art, Pop, Tech”.

Trance & House

Nieco zaskakujący jest wybór pierwszych piosenek, które zostały opublikowane. „Applause” to utwór stylistycznie dość odległy od brzmienia całej płyty, choć ciągle należący do kręgu szeroko pojętego synthpopu. „Venus” – pierwotnie uważany za drugi singiel – brzmi jeszcze bardziej archaicznie(choć ma potężny, radiowy refren), o czym pisałem w poprzednim wpisie. Tymczasem ARTPOP zamiast pójść w kierunku eurodance początku lat 90-tych jest silnie inspirowany psychodelic trance i dark house z charakterystyczną, ostrą linią basową, która przewija się przez prawie wszystkie kompozycje. Ba! W „Swine”, nieco infantylnej Donatelli”(z wokalem niczym wyjętym z płyty Icony Pop) czy „G.U.Y” to właśnie ona tworzy motyw przewodni.

Odcienie muzyki elektronicznej

Tak czy inaczej, wszystko kręci się wokół elektronicznego, tanecznego brzmienia na wysokim poziomie. Producenci ARTPOPu zadbali o to, aby pokazać jak najwięcej odcieni tego rozbudowanego i złożonego świata, którego już od dawna nikt nie potrafi w pełni ogarnąć. Można znaleźć spokojne, house’owe „Do What U Want” z najlepszym wokalem z całej płyty, tytułowy „Artpop” z delikatnym wpływem 8-bitowej muzyki chiptune(ta właściwie przewija się przez cały album), szalone „Swine” i „Mary Jane Holland”(najbardziej rozbudowana  warstwa instrumentalna) czy nawet industrialne „G.U.Y” z wprowadzającą niepokój progresją akordów.

Nazwisko to nie wszystko

Pod względem warsztatu producenckiego największym rozczarowaniem jest „Fashion!” stworzone m.in. David Guetta czy will.i.am. Ta nieco funkowa kompozycja niczym nie przyciąga – ani składnią, ani linią wokalną i dlatego konkuruje, obok chaotycznego, hip-hopowego „Jewels n’ Drugs”, o miano najgorszej piosenki na płycie. No ale w świat jednak pójdzie informacja, że „ARTPOP” wyprodukował Guetta…

Gaga poległa na froncie wojny… głośności

Najgorszą stroną albumu, jest paradoksalnie to, na co Gaga nie miała większego wpływu – miks i mastering. Jeśli próbowaliście słuchać kilka razy bez przerwy cały album, prawdopodobnie rozbolała Was głowa, a już na pewno Wasz słuch wyraźnie się zmęczył. To właśnie skutek nadmiernej kompresji dynamiki. Polega to na tym, że różnica głośności(czyli dynamiki) między fragmentami cichymi a głośnymi jest bardzo mała(mały zakres dynamiki). To powoduje, że co prawda początkowo piosenki wydają się być bardzo „wyraziste”(to wynika z fizjologii słuchu – im głośniej tym słychać więcej składowych harmonicznych), jednak po pewnym czasie stają się po prostu uciążliwe. Tak jak… szum! Ten bardzo negatywny proces nadmiernego kompresowania prowadzącego w skrajnych przypadkach do obcinania(clippingu) nazywa się wojną głośności(loudness war). Niestety w wyniku tego nagranie ulega nieodwracalnemu zniekształceniu.

Waveformy piosenek "Dark Paradise" Lany Del Rey(górny ślad) i "Manicure" Lady Gagi(dolny). Widać, że piosenka jest bardzo silnie skompresowana(ślad przypomina prostokąt), co prowadzi do zniekształcenia brzmienia(w tym do clippingu) i pogorszenia jakości.

Waveformy piosenek „Dark Paradise” Lany Del Rey(górny ślad) i „Manicure” Lady Gagi(dolny).
Widać, że piosenka jest bardzo silnie skompresowana(ślad przypomina prostokąt), co prowadzi do zniekształcenia brzmienia(w tym do clippingu) i pogorszenia jakości.

Chyba najbardziej te okropne dla audiofilów zjawisko słychać w „Sexxx Dreams”, „Manicure” i „Artpopie”. Tutaj ogromną kompresję nałożono także na sam wokal, przez co brak mu energii, którą znamy z wykonań na iTunes. Dodatkowo w tej trzeciej produkcji przesadzono z autotune i nadmiernie wyrównano delikatne zmiany w wysokości dźwięków – stąd głos brzmi tak „płasko”.

 I’m a Gypsy

Całe szczęście z nawiązką wynagradza to najlepsza piosenka na albumie – „Gypsy” – napisana przez Gagę i RedOne’a a wyprodukowana przez 19-letniego Madeona. Ta żywa, emocjonalna elektro-ballada brzmiąca jak „The Edge of Glory” przyszłości jest chyba najlepszym materiałem na przebój z całego krążka. Użycie progresji pop-punk i dodanie najlepszego hooka w karierze Germanotty(I’m, my, my, my, my, I’m a Gypsy, Gypsy, Gypsy) pokazuje, że to właśnie do tej piosenki będę często powracał na blogu.

Spójność i odwaga

Mnie osobiście cieszą dwa fakty. Po pierwsze album to nie jest worek z piosenkami, do którego wrzucamy co popadnie. Całość nie klei się tylko pod względem brzmienia, ale i treści. Obecnie co druga „gwiazda” pop nagrywa co popadnie, a właściwie to, co dostanie od wytwórni/producentów. Tutaj tego problemu nie ma – Gaga od zawsze bierze czynny udział w kreowaniu piosenek. Jest niczym kierownik na planie budowy. Budowy muzyki. Wyłącznie „Dope” – typowa, niezbyt innowacyjna ballada momentami okraszona ostrym bassem– odstaje od całości. Wszyscy wiemy, że umiesz śpiewać, nikomu nie musisz tego udowadniać.

Po drugie Gaga nie sugerowała się tym co się dzieje na listach muzycznych. Mimo niesamowitego sukcesu „Adele” nie próbowała iść w kierunku czystego, akustycznego brzmienia. Przeciwnie, poszła pod prąd. Czy to dobry kierunek? Okaże się, niemniej jednak wygrywają ci, którzy ryzykują.

Premiera nowego albumu Lady Gagi „Artpop” w Polsce odbędzie się 12 listopada. Już teraz możecie zamówić go na stronie empik.com

Reklamy

21 thoughts on “„ARTPOP”, czyli dance, sex, art, pop, tech

  1. „jest silnie inspirowany psychodelic trance” – j przy jest nie jest czerwone
    „ogromną kompresję nałożono także na sam wokal” – o przy ogromną nie jest czerwone. Nie czepiam się, super wpis. :p

  2. Właśnie ten szum w przypadku paru piosenek bardzo mi przeszkadzał. Może jednak jest szansa, że płyta z bardziej oficjalnego źródła będzie mieć lepszą jakość dźwięku?

    • Recenzja płyty to nie analiza. Nie ma miejsca na badanie każdej progresji akordów czy każdej makroformy. To zrobiłem oddzielnie. Recenzja płyty ma być informacją dla słuchacza, czy powinien kupić płytę czy nie. Zbyt długiego tekstu nikt w pełni nie przeczyta. Do ARTPOPu i tak będę wracał 🙂

  3. Wersja Mastered for iTunes moze miec większy zakres dynamiki? Czy jednak mastering dla iTunes skupia się na czymś innym?

    • Szczerze mówiąc nie wiedziałem, że iTunes coś takiego wprowadziło, choć rozwiązanie ma ponad rok. Z tego co przeczytałem chodzi tutaj przede wszystkim o zmniejszenie strat jakości dźwięku(pliki mp3 tak naprawdę usuwają część informacji o brzmieniu; niektórzy mówią wręcz, że je masakrują) a nie o mastering z większym DR. Jak znajdę więcej informacji na ten temat to z pewnością to opisze.

      P.S. Wielkie dzięki za napisanie o tej usłudze!

  4. dla mnie Fashion! jest naprawdę dobre. Może dlatego, że ostatnio uwielbiam Daft Punk i ich funk. Ogólnie wydaje mi się, że ARTPOP jest bardzo dobrze wyprodukowany. Elektronika na najwyższym poziomie.

  5. Mnie głowa od słuchania ARTPOPu nie boli, ale ostatnie na co bym się porywał, to ocenianie masteringu na podstawie „lewych” plików, niemniej to ciekawa kwestia, o której – mówiąc zupełnie szczerze – nie miałem wcześniej pojęcia.

    Nie wiem co jest takiego w muzyce Gagi, ale dla mnie to jest TO. Uderza we mnie w dokładnie taki sposób, jakiego oczekuję od muzyki, szarpie we mnie te struny, które sprawiają, że jej piosenki nie dają o sobie zapomnieć.

    Album nie jest idealny; „Jewels N’ Drugs” to dla mnie koszmar, który w całości słyszałem tylko raz (iTunes festiwal), a wersji studyjnej nie byłem w stanie dokończyć. „Donatella” ma świetne hooki (też mi zaskoczenie) i brzmienie, ale refren jest zdecydowanie przeprodukowany, a tekst po prostu fatalny. „Dope” również mnie nie przekonuje, bo choć to piękna ballada, to raz, że odstaje od całości, a dwa nie jest to ani w warstwie tekstowej, ani muzycznej ten sam kaliber co znakomite „You and I”.

    Może jeszcze „G.U.Y” i „Fashion!” pozostają trochę w tyle za resztą, ale poza tym to popowa perfekcja. „MANiCURE” i „Sexxx Dreams” są genialne i nie sądziłem, że mogą być jeszcze lepsze od tego co słyszeliśmy na iTunes Festival, a jednak. „ARTPOP” przenosi mnie w jakieś nieokreślone miejsce poza czasem i przestrzenią, a płaski (w tym wypadku to dla mnie wyłącznie zaleta!), niemal mechaniczny wokal tylko to wrażenie potęguje.

    Jest wreszcie „Gypsy”… brak mi słów, jak piękny jest ten utwór, ile jest tu emocji, a jednocześnie jak bardzo chwyta w ten typowy dla najlepszych piosenek Gagi sposób. Obok „Heavy Metal Lover” i „Scheiße” to zdecydowanie mój ulubiony jej utwór. Czysta magia, no i ten hook!

    • Dziękuję za obszerny komentarz – właśnie na taki liczę!
      P.S. Analiza zakresu dynamiki została wykonana w oparciu o pliki w formacie kompresji bezstratnej, nie ma znaczenia czy są lewe czy nie. Jedynie pozostaje kwestia „moralna”, jednak wydaje się, że sztabowi Gagi na rękę jest jakiekolwiek zamieszanie wokół płyty 😉

      • Ja do swojej moralności nie mam zarzutów. Przesłuchałem to co pojawiło się w sieci, a zamówienia na empiku na edycję Deluxe nie anulowałem 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s