„Work Bitch”

BRITNEY-WORK-BITCH-SINGLE-COVER1Gdybym miał założyć dzienniczek ze złotymi pop-myślami, to na pierwszym miejscu znalazłaby się ta: „Nigdy nie wierz „ekskluzywnym” przedpremierowym recenzjom”. „Work Bitch” – najnowszy singiel Britney Spears zapowiadający nowy album wokalistki, którego premiera odbędzie się w listopadzie tego roku – ma być, według tych „ekskluzywnych” recenzji – nowym, międzynarodowym hitem. Okazuje się, że to po prostu nieprawda, a te recenzje to zwykłe wazeliniarstwo.

Jak opisać ten singiel w jednym zdaniu? Klubowa, przeciętna elektro-wyklejanka a nie singiel jednej z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd muzyki pop. Tak naprawdę to nie jest piosenka pop, trzeba to podkreślić.

Brak formy

Kompozycja jest naprawdę bardzo słaba. Utwór w tonacji Em zbudowany na dwóch akordach(z wyjątkiem breaka od 2:49) wyprodukowany w szybkim tempie 128 uderzeń na minutę i klubową sekcją rytmiczną four-to-the-floor. Mimo że ma nieco ponad 4 minuty nic się w nim nie dzieje. Cała kompozycja oparta jest na jednym, basowym motywie melodycznym puszczonym w pętli. W każdym podręczniku dla początkujących songwriterów znajdziemy wskazówki dotyczące odpowiedniej formy kompozycji. Tutaj formy nie ma. Równie dobrze, możecie słuchać „Work Bitch” pomijając pierwszą minutę i nie zauważycie, że „czegoś brakuje”. Will.i.am, główny producent singla, zignorował trzy najważniejsze zasady muzyki pop:

  • Każda piosenka powinna się rozwijać poprzez odpowiedni rozkład napięć
  • Utwór musi być zamkniętą myślą melodyczną
  • Każda sekunda utworu jest cenna – nie można pozwolić sobie na monotonię.

 Klubowy track, nie pop-hit

Nie mogę przemilczeć też partii Britney. Tak właściwie to Britney tam mogłoby nie być. Zastanawiam się czyja to piosenka – jej czy will.i.ama? Ciężko mi uwierzyć, że utwór, a właściwie sklejka słów, jest napisany przez 5 czy 6 osób. Rozumiem, że może producenci nie chcieli tworzyć hitu, a jedynie klubowy kawałek, ale nawet to im się średnio udało. Bo powiedzmy sobie szczerze – przeciętny DJ z kilkuletnim doświadczeniem bez problemu by to wyprodukował. I mówiąc jeszcze bardziej poważnie – gdy pierwszy raz usłyszałem „Work Bitch” myślałem, że to nie oficjalna wersja a fanowski remix. Co prawda i tak track będzie wysoko notowany na listach klubowych, ale to tylko i wyłącznie dzięki nazwisku „Britney”. Bo jeśli chodzi o notowanie na listach typu Hot100 – będzie źle. Jeśli singiel wejdzie do Top20 to będę bardzo zaskoczony.

Najbardziej szkoda mi fanów Brit. Jestem pewien, że chcieliby, aby ich gwiazda wróciła w świetle chwały z jej najnowszym singlem. Ale czy ktoś wierzy, że czasach, gdy Adele sprzedaje 27mln płyt, piosenka o brzmieniu takim jak „Work Bitch” coś osiągnie? Ja na pewno nie.

Advertisements

7 thoughts on “„Work Bitch”

  1. Zgadzam się, że piosenka jest uboga jeśli chodzi o wokal Britney, ale już czuję, że będzie mi się dobrze do niej tańczyło 😀

  2. Świetnie piszesz o muzyce pop. Posiadasz wiedzę i nie są to tylko subiektywne: podoba mi się:). Co do Work bitch powiem jedno do Brit: Pracuj dziewczyno ciężej, bo to Ci nie wyszło;)

  3. Jestem odmiennego zdania, zgadzam się jedynie z tym,że nie jest to piosenka pop. Britney drugą Adele nigdy nie była i nie będzie. Spears ma tworzyć hity, i o to w tym chodzi. Dobry klubowy kawałek i może zawojować listy przebojów ,zresztą Itunes już podbiła. Teledysk może jeszcze przedłużyć żywot tej piosence. Dla mnie na plus bo kolejny raz pokazała coś innego niż typowy słodki pop.

    • Sprzedaż rozpoczęła się kilkanaście godzin temu, więc stwierdzenie, że „itunes już podbiła” jest mocno przesadzone. To czy sprzedaż jest dobra czy nie będziemy mogli powidzieć po 2 tygodniach. Poza tym to czy piosenka jest wysoko notowana na Hot100 zależy nie tylko od sprzedaży, ale i od streamingu + audience impression. Stacje radiowe raczej tego emitować nie będą ze względu na brzmienie, formę i treść. Ale dodałem sobie przypomnienie, aby sprawdzić jak singie sobie poradził.

  4. Bardzo lubię dotychczasowe kompozycje Britney – chociaż jej produkcje są ‚mało wymagające’ to zawsze wpadają w ucho zapewniając niezobowiązującą rozrywkę. Z kolei ten numer jest taki… do bólu typowy. Obstawiam, że to wina will.i.am’a.

  5. Piosenkę nie wypordukował Will.I.Steal (Znajdź sobie jak chcesz dlaczego tak :)) Tylko Sebastian Ingrosso i Otto Knows. Oni nie są songwriterami muzyki Pop. Dlatego taka kompozycja a nie inna

    • Will.I.Am jest wpisany jako producent i jako kompozytor. Co do jego udziału – nie wiem ile maczał tam swoich palców, aczkolwiek jest producentem wykonawczym, więc jego zadaniem powinno być dopilnowanie, aby utwór nigdy nie stał się singlem.

      Work

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s