Katy Perry „Roar” – sprawdzony sposób na przebój

katy-perry-roar-cover-thelavalizardDwa dni przed premierą do sieci wyciekł pierwszy singiel Katy Perry pt. „Roar”(ang. Ryk) promujący album „Prism”, którego premiera zaplanowana jest na 22 października tego roku.

Za produkcję singla odpowiada Dr. Luke(Łukasz Gottwald) wraz z Maxem Martinem. Ten duet bez wątpienia jest wstanie wyprodukować coś co zajmie wysokie pozycje na listach przebojów. Choćby świadczą o tym zdobyte nagrody songwriterów roku przyznawanych przez ASCAP(Amerykańskie Stowarzyszenie Kompozytorów, Autorów i Wydawców – to taki amerykański odpowiednik ZaiKSu). Tekst utworu napisała Sia Furler.Jak to wypadło? Szczerze mówiąc nie jestem zachwycony.

Piosenki możecie posłuchać na stronie radia iHeart(kliknij)

Wolno, zbyt wolno

Producenci postawili na spokojne tempo 90 uderzeń na minutę. Szczerze mówiąc wydaje mi się, że to nieco za mało – przeprowadzono liczne analizy listy Hot100, z których wynika, że najbardziej optymalnym tempem jest ok. 120BPM. Piosenka napisana jest w tonacji Bb z rozwinięciem I-ii-vi-IV, tj. Bb-Cm-Gm-Eb. Sama progresja jest tak naprawdę bardzo prosta(oparta na I i vi stopniu skali), natomiast bardzo zastanawia mnie użycie tonacji durowej(Bb-dur). I znowu odwołując się do badań – współcześnie większość piosenek pisana jest w tonacji molowej(minorowej). I znowu – czemu tak? Kolejna sprawa – piosenka wydaje się być naprawdę bardzo wolna. To nie tylko wina tempa, ale i tzw. rytmu harmonicznego, czyli częstości zmian akordów. Gdy piosenka jest wolna rytm harmoniczny powinien być duży. Świetnym przykładem jest piosenka „Alejandro” nagrana w tempie 99BPM, gdzie akordy zmieniają się co pół taktu(w refrenie). Tymczasem w Roarze zmiana następuje właściwie co 2 takty. Tak naprawdę nie trzeba się aż tak zagłębiać, żeby to poczuć, warto jednak zrozumieć przyczynę lekkiego braku „dynamiki”. I tylko specjalnie skonstruowany pattern rytmiczny sprawia, że piosenka wydaje się być żywsza niż jest(zauważ, że perkusja, tzn. stopa i werbel, nie są rozmieszczone regularnie, na „jeden”, „dwa” itd.).

 Plagiat?

Wiele osób zauważyło, że piosenka jest brzmi znajomo i jest podobna do innych. Chodzi tu szczególnie o utwór Sary Bareilles „Brave”. Fani Katy już zaczęli obwieszczać, że producenci kupili sample. Tak naprawdę nie musieli – taki pluck synth stream jest zasadniczo bardzo popularny, a granie ósemek z dźwięków akordowych nie jest niczym odkrywczym. Poza tym piosenka została wydana pod koniec kwietnia tego roku, czyli nieco ponad 3 miesiące temu. Nie zdziwiłbym się, gdyby producenci „Roar” nigdy by nie słyszeli o tym kawałku. Poza tym identyczną koncepcję odnajdziemy w „Wildest Moments” Jessie Ware. Z kolei podobne interwały melodyczne ze zwrotek można usłyszeć w „Ho Hey” The Lumineers.

 Sprawdzona formuła

Czy Katy Perry ukradła pomysły z tych wszystkich piosenek? Tak naprawdę tamci autorzy ich nie wymyślili – wszystkie koncepty przewijają się w utworach innych wykonawców. Są bardzo charakterystyczne, a przede wszystkim chwytliwe, a więc idealnie nadają się do wrzucenia w jedną kompozycje, która musi stać się przebojem, bo przecież promuje nowy album. Kompozycja długości 3:45(idealna dla radia to właśnie coś około 3:30), powtarzanie monosylaby „o” w refrenie(bardzo chwytliwe, tzw. earworm), dodawanie wokali wspomagających w miarę rozwoju piosenki aż do dołączenia drugiego głównego wokalu w refrenie głównym, zastosowanie przed-refrenu, skrócenie drugiej zwrotki – takich songwriterskich sztuczek jest tam dość dużo i myślę, że można by się uczyć na tym przykładzie jak pisać chwytliwe piosenki.

Number One

Te wszystkie sztuczki niewątpliwe zadziałają i tym razem, więc pewnie w kolejnym notowaniu Billboardu „Roar” znajdzie się na 1. miejscu Hot100. Co więcej, dzięki odpowiedniej promocji może dość długo utrzymywać się w Top10. Aplikacja EchoNest „Score a Hit”, która, wykorzystując specjalne algorytmy, ocenia czy dany kawałek będzie hitem czy flopem przyznaje ocenę 7/12, a więc nie jest źle. Wystawiłbym pewnie podobną ocenę przez te nieco dziwne działania z tempem i tonacją no i brak nowych pomysłów. Niestety, słuchając „Roar” niczego nowego się nie nauczyłem.

roar

Advertisements

9 thoughts on “Katy Perry „Roar” – sprawdzony sposób na przebój

  1. Po cóż uczyć się, jak pisać chwytliwe piosenki? Lepiej uczyć się, jak pisać muzykę. A nie obdzierać ją ze sztuki i sprowadzać do wymiaru produktu, który musi się sprzedać. Bo po 2-3 miesiącach jest przeterminowany i nikt go nie kupi.

    • To czy po 3 miesiącach będzie przeterminowany się dopiero okaże. Poza tym napisać wpadającą w ucho piosenkę też trzeba umieć, a podobne techniki wykorzystuje się w każdym gatunku muzyki.

  2. Mam dziwne wrażenie, że cały jej przyszły krążek będzie podobnej jakości.
    Fast foodowa muzyka również jest potrzebna, fakt, niemniej jednak jakieś normy jakości pasowałoby zachować.

  3. Pingback: Czego nauczyła nas Sarsa, czyli „Naucz mnie” + „Zapomnij mi” [analiza/recenzja] | MUZYKA, SŁAWA I PIENIĄDZE

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s