„Tonight I’m Getting Over You”

Carly_Rae_Jepsen_-_Tonight_I'm_Getting_Over_YouCarly Rae Jepsen znają wszyscy. A jeśli nawet jej nie kojarzycie to przypomnijcie sobie słynne „Call Me Maybe”. Swoją drogą, gdyby nie interwencja Biebera na Twitterze, poza Kanadyjczykami nikt nie usłyszałby tego hitu. Jepsen później próbowała wykorzystać swoje 5min do promocji innych singli. Ze słabym skutkiem(no może poza „Good Time”, ale to nie jej zasługa). Nie zanosi się na zmiany patrząc na „Tonight I’m Getting Over You”.

Piosenka ujrzała światło dzienne już we wrześniu 2012r. przy okazji premiery LP „Kiss”. W styczniu we Francji track miał premierę jako singiel. Nie odniósł tam jakichś rewelacyjnych sukcesów(ciekawe czemu…). We wtorek(tj. 19 lutego) pora na Stany. Nie wróżę jakiejś oszałamiającej kariery, chociaż tragicznie też nie jest.

Ot przeciętna kompozycja pop. Szybkie tempo rzędu 126BPM, tonacja F z rozwinięciem F-Dm-Gm-F(I-vi-ii-I). Nic specjalnie ciekawego, choć warto zwrócić uwagę na rytm harmoniczny – akord harmonizujący zmienia się co 2 takty. To dość ważne – duży rytm stosowany jest raczej w muzyce tanecznej(o dużej wartości wskaźnika „danceability”). Tu chyba nie chcieli zrobić typowego, klubowego kawałka a coś typowo radiowego. Średnio wyszło. Dlaczego? O tym dalej.

Na początek popatrzmy na linię wokalną. Typowy podział na zwrotki, refren i pre-chorus. Ciekawostka – nie ma mostu, ale to bardzo dobrze. Pre-chorus jest wyjątkowo długi(po pierwszej zwrotce aż 16 taktów) i ma cechy pośrednie między refrenem a zwrotką. Ale dałoby się to przeżyć gdyby nie irytujący refren. Tak naprawdę oparty jest na jednym hooku ”Tonight I’m Getting Over You” (pisałem kiedyś co to za stworzenie). Ale prawda jest taka, że taka kiedy przesadzimy z hookiem i puścimy go w loopie, to zamiast sprawić, że słuchacz go zapamięta, mówiąc kolokwialnie „wkurzy go”(i to cenzuralna wersja tego co chciałem napisać).

Poza tym – w drugiej część refrenu znajdujemy coś co nazywamy „stutter effect”+sidechain. Ten pierwszy efekt robi się w zasadniczo prosty sposób – track tnie się zgodnie z siatką projektu albo tak aby wyciąć poszczególne frazy a następnie układa się fragmenty różnych pozycjach(najlepiej sobie wygooglować – polecam). Rozumiem, że tu miało być nowocześnie. Wyszło bardzo słabo. Porównajcie sobie jak brzmi dobrze zrobiony efekt np. u SKRILLEX-a(chociażby w nagraniu za które dostał Grammy).Nawet zwrotki, które naprawdę trudno zepsuć nie zachwycają. Chodzi przede wszystkim o duże pauzy między kolejnymi frazami, które nie są niczym „wypełnione”(a wystarczyłoby dodać delay).

Warstwa instrumentana jest zdecydowanie ciekawsza. W pierwszej zwrotce mamy house’owe, syntezatorowe gitary(niczym z „Hello” Martina Solveiga, tyle że słabsze) bez sekcji rytmicznej, w drugiej charakterystyczny „ostry” bass typowy dla muzyki techno, a w refrenie – wyraźne inspiracje dubstepem ze „slide pitch effect” na czele.. Takie pomieszanie różnych stylów jest niewątpliwie ciekawe i pokazuje pewne tendencje w muzyce(m.in. inspiracje dubstepem o czym kiedyś pisałem). Szkoda tylko, że nie jest to tak dopracowane jak być mogło,

Podsumowując. Kompozycja jest niezbyt ciekawa, choć praca osób odpowiedzialnych za programowanie wtyczek nie jest taka tragiczna. Jak Wy to oceniacie?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s