OneRepublic: „If I Lose Myself”

onerepublic-release-single-if-i-lose-myselfOneRepublic – ten rockowy band znają chyba wszyscy. W ciągu ponad dekady grupa zyskała rzeszę wielu wiernych fanów. Ich muzyka często określana jest jako rock alternatywny i pop-rock(choć na pierwszy rzut oka wygląda to jak oksymoron!). Z doświadczenia wiem, że słuchacze tego gatunku(szczególnie czystego rocka czy hard-rocka) nie przepadają za muzyką mainstreamową(mówiąc delikatnie). Niestety w XXI wieku muzyka nie może funkcjonować bez „pop-pierwiastka”(no chyba, że mówimy o naprawdę niszowych zespołach, ale takie wtedy nie są wstanie osiągnąć jakieś oszałamiającej kariery międzynarodowej połączonej z gigantycznymi trasami koncertowymi, a więc i sporą gotówką).

Tym „pop-pierwiastkiem” u grup rockowych najczęściej są single. I to nie byle jakie – single „radio-friendly”. Idąc tym tropem OneRepublic(właściwie to gigant – Interscope Records) 8 stycznia opublikował na iTunes nowy track „If I Lose Myself”. W amerykańskich rozgłośniach zacznie być promowany 29 stycznia. W Polsce premierowe odtworzenie odbyło się na antenie radia Eska 11 stycznia(spośród tych dużych, monitorowanych stacji radiowych). Czy utwór jest godny uwagi? Sprawdźmy.

Nostalgia na #1

Co przeciętny słuchacz odczuje słuchając singla? Przed wszystkim lekko nostalgiczny(refleksyjny?) nastrój, który wspiera tekst(nie jest zbyt głęboki, może nawet tendencyjny, ale jak na muzykę pop i tak ciekawy). Ale nas(a przynajmniej mnie) bardziej interesuje co jest tego przyczyną.

Na początek. Cały utwór jest napisany w tonacji Bm. Co prawda sama tonacja minorowa wskazuje na „smutnawy” charakter(szczególnie, że w refrenie nie ma żadnej modulacji do tonacji majorowej), ale są przecież kawałki w molowych skalach, które są wesołe. Idźmy dalej. Podstawowa progresja akordów w zwrotce to.

Bm-G-D/Ab-Em/B

W refrenie rozwinięcie nie posiada tylko ostatniego akordu. Ogólnie bardzo przypomina popularną i bardzo chwytliwą progresję pop-punk(i-VI-III-VII). Z tą różnicą, że trzeci akord jest to tzw. slash chord. Zasadniczo zmienia on charakter aranżacji, która staje się bardziej „ciemna”(normalnie akord III zbudowany w skali molowej jest bardziej „wesoły”). Natomiast krótki akord kończący progresję zwrotki(molowy oparty na IV stopniu i to jeszcze „łamany”) wzmacnia ten charakter(całe szczęście w refrenie tego nie ma, bo wyszłoby strasznie smutno…).

Jeszcze silniejsze znacznie ma jednak melodia. W końcu słuchacz zwraca uwagę na jej kształt, a nie na sekwencję akordów, którą zharmonizowano wokal. I tak na szczególną uwagę zasługuje częste użycie II i VI stopnia skali nadający utworowi wcześniej opisany nastrój(przeciwnie: np. dźwięki IV i VII nadają efekt „słodkości”, to tak na przyszłość).

„Allegro”

Tempo utworu jest… duże. Na pierwszy rzut oka tego nie widać, ale tak naprawdę wynosi ono 140BPM. To dość duża wartość i aby ją zrekompensować:

  • cała melodia wokalu oparta jest na dość długich dźwiękach(półnuty czy ćwierćnuty, ósemek jest stosunkowo mało)
  • manipulowanie sekcją rytmiczną(przede wszystkim rezygnacja z rytmu 4-on-the-floor na całej długości)

Niedawo pisałem o nowej formie w muzyce pop – tej z charakterystycznym „breakiem” na początku refrenu i charakterystyczną, instrumentalną, rytmiczną partią po refrenie. Co prawda jest to chaakterystyczne przede wszystkim dla muzyki dance, to jednak i w tym kawałku możemy odnaleźć identyczną budowę(jeden ze słuchaczy na iTunes z rozgoryczeniem pisał, że „brzmi to jak Rihanna” : rzeczywiście – przyjrzyjcie się formie IILM i „We Found Love”).

Akustyka + elektronika

Podstawą zespołu rockowego jest instrumentarium. Nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek bandu bez gitary czy perkusji. Tutaj to wszystko możemy znaleźć, ale wszystko wspomagane jest syntezatorami. Co prawda barwy generowanych cyfrowo dźwięków nie są takie „nachalne” jak Guetty, ale mimo wszystko kawałek w tej postaci nie powstałby bez komputerów. Nie chcę nic sugerować, ale każdy młody zespół, który chciałby coś osiągnąć, musi zdawać sobie z tego sprawę – brzdękanie na gitarze i zapuszczenie włosów do ramion w dzisiejszych czasach nie wystarczy.

Most

Na koniec krótko o moście. Świetnym pomysłem jest zastosowani breaku(a chyba bardziej poprawnie – breakdownu) i stadionowo-koncertowej aranżacji wokalu. Bądź co bądź ten typ muzyków opiera się o występy live przed dużą publicznością(i nie chodzi tu o transmisję telewizyjną).

Pod sumując moje pseudo-obiektywne wywody. Utwór jest dobry, nawet bardzo. Powinien być dość wysoko na listach(dojdzie do 10-tki Hot100? Nie wiem), szczególnie brytyjskich(chociaż nie wiem kiedy ma być tam promowany singiel). Polskie rozgłośnie też powinny chętnie emitować kawałek. O ile ja nie jestem fanem tego gatunku, to „If I Lose Myself” przypadł mi do gustu. A jak Wam się podoba?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s